<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Drewniany ko> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="6">
<date=1952-06-15>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
 Subowo, do miasta Krakowa si udaje.  Nie wiedziaem, e odbywa pan podre subowe. I w jakim to charakterze pan jedzie? Jako delegat jakiej instytucji?  W charakterze historyka.  A kto pana wysa?  ona.  ???  No, tak. ona mwi do mnie: przejed si Teo do tego Krakowa, masz urlop, to co bdziesz w tej Warszawie mierdzia, przewietrz si troszkie po wiecie, zobacz te cae dnie Krakowa. Czy wszystko jak si naley historycznie si odbywa i czy wujo Orzechowski nie zala nam kolejki o tem facecie na drewnianym koniu, ma tam pilnowa na najwikszem placu przed targow hal!  Nie bardzo rozumiem, o czym pan mwi.  Ja ty nie wierze, uwaam, e wujo drakie z nasz i z Krakowiakw uskutecznia. To chyba niemoliwe, eby a tak oszczdne byli.  Na czym ma polega ta oszczdno?  Na owsie.  Nieche mi pan to janiej wytumaczy.  Prosz bardzo. Wujo Orzechowski baroy, e na tem odpucie pod tytuem dnie Krakowa, co si tak rok rocznie odbywa i ludzie z caej Polski na niego si zjedaj, eby zabradziaenia ruchu koowego nie byo, specjalnie wynajty dzwoniec, czyli magistracki cie konno po tem placu zapycha. Jak kto nieprzepisowo si porusza, zaprawia go przez plecy specjalnem chanajem, czyli szpicrzg, ktr trzyma w tem celu w rku.  Ach, panie Teosiu, wiem o czym pan mwi, to  Zaraz chwileczkie Ot wic nikogo to dziwi nie moe  porzdek by musi i u nasz w Warszawie taki fonkcjonariusz by si przyda nieraz, zwaszcza na szoferakw, ktre lubiej czsto gisto przepisy chromoli i nie o to si rozchodzi.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>